Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Sport News
Arka bez szans w Puławach! - środa, 17, październik 2018 20:07
Nerwy w końcówce, ale zwycięstwo pewne! - środa, 17, październik 2018 20:09
Kompromitacja Arki. Tylko 12 punktów w IV kwarcie! - środa, 17, październik 2018 23:13
Kielczanki lepsze w karnych! - sobota, 13, październik 2018 19:57

Żółto-niebieski rok! Wyróżniony

  • niedziela, Gru 31 2017
  • Napisał 
Żółto-niebieski rok! foto: laczynaspasja.pl

Koniec roku to czas podsumowań, ocen, analiz. Nasza redakcja pokusiła się o krótkie podsumowanie minionego roku, w wykonaniu piłkarzy Arki Gdynia.  

Rok 2017 zapadnie w pamięci wszystkim fanom gdyńskiej piłki. Wiosną Arka pod wodzą Grzegorza Nicińskiego awansowała do finału Pucharu Polski, który wygrała już pod batutą Leszka Ojrzyńskiego w emocjonującym starciu na Stadionie Narodowym. Później żółto-niebiescy utrzymali się w Ekstraklasie po zażartej walce, która skończyła się dopiero w ostatniej kolejce. Z wielkimi nadziejami żółto-niebiescy rozpoczęli w sierpniu nowy sezon. Teraz, gdy opadły emocje po rundzie jesiennej, a na następną ligową kolejkę zaczekamy jeszcze ponad miesiąc, nadszedł idealny czas na analizę ostatniego okresu w wykonaniu arkowców. 

Wszelkie rozgrywki zawsze poprzedza okienko transferowe, które tym razem przyniosło spore roszady w kadrze klubu. Pierwszy problem stanowił poważny deficyt skrzydłowych – z wypożyczeń wrócili Dariusz Formella i Adrian Błąd, zaś na Słowację powrócił Miroslav Bozok. Tę lukę zarząd załatał poprzez sprowadzenie do Gdyni Grzegorza Piesia, Filipa Jazvicia, Alvaro Reya i wypożyczenie Patryka Kuna. Obydwaj Polacy stali się ważnymi elementami w układance trenera – wystąpili już w meczu o Superpuchar. Filipowi udało się otrzymać trochę szans, z najlepszej strony pokazał się w rozgrywkach Pucharu Polski, gdzie zdobył gola i asystę. Chorwat miał również możliwość zaprezentować swoją wszechstronność – wykazał predyspozycje do gry na szpicy. Niewypałem okazał się natomiast pozyskany z Grecji Rey, który nie sprostał oczekiwaniom i kontrakt z nim został rozwiązany jeszcze przed przerwą zimową. Odejście Pawła Abbotta i Przemysława Trytko stworzyło wakat dla środkowego napastnika. Do formacji ofensywnej dołączył Ruben Jurado. Spełnił swoje zdanie zdobywając 4 bramki i 2 asysty. Niestety dublujący jego pozycję Michał Żebrakowski ani razu nie trafił do siatki zarówno w Ekstraklasie, jak i Pucharze Polski. Z braku miejsca na ławce pozostały mu występy w drużynie rezerw, ciężka praca i nadzieja na więcej szans w przyszłości, albo ewentualne wypożyczenie. Środek pomocy po odejściu Dominika Hofbauera wzmocnił Sergei Krivets. Białorusin miał swoje 5 minut w listopadzie – udowodnił swoją wartość poprzez ważną asystę we Wrocławiu i bezpośredni udział w pogromie Sandecji. Legia zgodziła się na przedłużenie wypożyczenia Mateusza Szwocha. Egzekwował on bezbłędnie rzuty karne, strzelił przedniej urody gola na wyjeździe w Kielcach i zanotował dwie asysty. Być może początkowy brak formy był spowodowany miesięcznym pobytem w Legii przed powrotem do Gdyni. Końcówka rundy jesiennej w jego wykonaniu daje nadzieję na wiosenne przebudzenie. Między słupkami bramki żółto-niebieskich wyrósł nowy bohater w osobie Pavelsa Steinborsa, a po powrocie z wypożyczenia Konrada Jałochy zmiennikiem Łotysza został doświadczony Krzysztof Pilarz. Wystąpił on w każdym spotkaniu Pucharu Polski. Sprostał zadaniu – Arka awansowała do półfinału tych rozgrywek. Środek obrony również wymagał wzmocnień. Dawid Sołdecki często występował jako defensywny pomocnik w ustawieniu 4-1-4-1. Michała Marcjanika i Krzysztofa Sobieraja wsparli prezentujący stabilną formę Frederik Helstrup i Adam Danch. Do klubu dołączył również Tomas Kosut, którego niestety kontuzje nękały całą jesień. Ostatecznie Czech nie wystąpił ani razu w oficjalnym meczu pierwszej drużyny i rozwiązał kontrakt z klubem, podobnie jak Alvaro Rey. Mimo potężnego przemeblowania szatni największy filar drużyny nadal stanowią zawodnicy, którzy grali w Arce już podczas poprzedniego sezonu. 

Arkowcy rozpoczęli sezon z wysokiego C - po serii jedenastek zwyciężyli Legię w meczu o Superpuchar Polski. Kluczowy dla wygranej okazał się bramkarz. Pavels Steinbors obronił dwa rzuty karne. Po powrocie na własny obiekt ograli gości z Wrocławia i na moment znaleźli się na pozycji lidera Ekstraklasy. Pierwsza strata punktów dotknęła żółto-niebieskich podczas drugiej kolejki. Bezbramkowy remis z lekkim wskazaniem na gości z Gdyni nie obył się bez kontrowersji – zawodnicy Arki domagali się (zresztą słusznie) rzutu karnego po zagraniu piłki ręką. Następnym wyzwaniem stojącym przed podopiecznymi trenera Ojrzyńskiego stanowił dwumecz z duńskim FC Midtjylland. Trzeba przyznać, że żółto-niebiescy wypadli przyzwoicie na tle pozostałych polskich klubów. W pierwszym akcie rywalizacji zwyciężyli rzutem na taśmę i cała Europa dowiedziała się o arcygroźnej głowie Rafała Siemaszki. Do meczu w Danii wszyscy piłkarze przystąpili pełni wiary, lecz nieszczęśliwie stracony w trzeciej minucie doliczonego czasu gol pozbawił żółto-niebieskich awansu. Po krótkim przyjrzeniu się składom można było dojść do prostego wniosku – Arka przystąpiła do tego starcia w roli kopciuszka. Pomimo niewielkich szans walczyła o cud i chociażby za to należą jej się wielkie brawa. Fani drużyny z Gdyni przeżyli kolejny rollercoaster emocji podczas meczu pucharowego. Do przerwy 1/16 finału Pucharu Polski Śląsk prowadził w Gdyni 2:0. W ciągu drugich 45 minut gospodarze doprowadzili do remisu, a po dogrywce mogli świętować szczęśliwe zwycięstwo. Następne kilka spotkań to pozytywne rezultaty przeplatane z koszmarnymi występami. Remis z fenomenalnym Górnikiem, 6 goli straconych w dwóch porażkach z rzędu, widowiskowe zwycięstwo nad Wisłą Kraków, kolejny remis w meczu z Zagłębiem, awans do ćwierćfinału Pucharu Polski po nerwowej dogrywce w Bielsku-Białej i wyjazdowa wygrana w Gliwicach. Tuż przed przerwą reprezentacyjną Arka znajdowała się na 11 miejscu w tabeli Ekstraklasy, zaś po niej wróciła do grania w kratkę. Remis w Niecieczy był ostatnim ligowym podziałem punktów żółto-niebieskich w tym roku (wcześniej „mistrzom remisów” udało się poczęstować jednym oczkiem 7 drużyn w 12 kolejkach). Miłym zaskoczeniem dla kibiców zgromadzonych na gdyńskim stadionie było wysokie zwycięstwo nad Jagiellonią, po którym przyszedł czas na sentymentalną podróż do Głogowa. Grzegorz Niciński poległ w starciu ze swoją byłą drużyną, a cztery dni później żółto-niebiescy „zapomnieli” wyjść na drugą połowę w Warszawie. Ostatnim meczem przed kolejną dwutygodniową przerwą reprezentacyjną były długo wyczekiwane derby Trójmiasta. Kibice oczekiwali interesującego spektaklu, otrzymali miernej jakości mecz i porażkę w samej końcówce. Pod koniec listopada podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego udało się przypieczętować awans do półfinału Pucharu Polski, w którym zmierzą się z Koroną Kielce. Właśnie tę drużynę ograli 3-0 na wyjeździe w 19 kolejce ligi, przerywając serię 12 spotkań bez porażki kielczan. Kolejne niespodziewane zwycięstwo arkowcy odnieśli na własnym stadionie w starciu z Górnikiem Zabrze – doliczony czas tym razem okazał się ich sprzymierzeńcem. W ostatnim tegorocznym meczu silniejsza okazała się Pogoń Szczecin, najbardziej niewygodny rywal Arki od czasu ostatniego awansu do Ekstraklasy. Szczecinianie pokonali Arkę po raz drugi w sezonie. 

Taktycznie sztab szkoleniowy położył nacisk na solidną grę w obronie. W ustawieniu 4-1-4-1 defensywny pomocnik może będąc bardzo cofniętym stanowić pierwszego obrońcę, zaś linia czterech pomocników przesuwając się wzdłuż pola gry jest w stanie zagęścić środek pola i znacznie utrudnić tworzenie akcji przeciwnikowi. Granie blisko rywala i agresywny pressing wiążą się natomiast z faulami – żółto-niebiescy popełnili ich najwięcej spośród wszystkich drużyn w lidze. Ofensywa Arki opiera się natomiast na stałych fragmentach gry i grze w powietrzu. Ekipa z Gdyni jako jedyna w całej lidze zdobyła dzięki stałym fragmentom ponad połowę swoich goli. Śmiercionośną bronią żółto-niebieskich stały się teraz wrzuty z autu, po których zdobyli oni najwięcej bramek spośród wszystkich form wznowienia gry po gwizdku. 

Jedną z gwiazd drużyny pozostaje Rafał Siemaszko, którego główki śnią się po nocach niejednemu obrońcy. Bohaterem wielu spotkań został Pavels Steinbors, najlepszy bramkarz Ekstraklasy tej jesieni. Warto wspomnieć również o wspaniałej formie Damiana Zbozienia (lidera klubu w klasyfikacji kanadyjskiej). Naturalnie nie wolno zapomnieć o reszcie drużyny, która pracuje wspólnie na sukces drużyny niczym zgrana orkiestra. Każda orkiestra zaś posiada dyrygenta – pod batutą Leszka Ojrzyńskiego ekipa rozgrywa bardzo dobry sezon. Trener przeprowadza sporą liczbę rotacji, a zmotywowana desygnowana jedenastka zawsze sprawia ból głowy przeciwnikom. Można wręcz stwierdzić, że częściej przyczyną porażek były pechowe błędy indywidualne, niż słaba dyspozycja całego zespołu. 

Po tak udanym roku pozostaje nam życzyć sobie w następnym jeszcze większych sukcesów Arki. Wielu osobom ma prawo wydawać się to niemożliwe, lecz jeśli już ktoś ma dokonać czegoś niewyobrażalnego, to cudotwórcy z Gdyni są do tego zadania najlepszymi kandydatami. Nie tak dawno angielski Leicester pokazał, że w piłce nie ma rzeczy niemożliwych. Dlaczego gdyński klub nie miałby powtórzyć podobnego wyczynu? Puchar już mamy, Superpuchar też, czas na... No cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

 

Radosław KARWACKI-BASISTA

 

 

 

  

Czytany 2614 razy
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Dział: Arka Gdynia
Redakcja

tel. 606 924 771

Kibicujemy tym wydarzeniom:

 

  

Najnowsze



InfoGaleria

 
W lidze grają świetnie, biją najlepszych, natomiast w rozgrywkach 7DAYS EuroCup radzą sobie grzej niż źle....
Po trzeciej kwarcie gdynianki prowadziły szesnastoma punktami, wydawało się, że zwycięstwo jest niezagrożone, ale...
Aby liczyć się w kolejce do baraży mistrzostw Europy do lat 21, EURO 2019 U-21 polscy piłkarze musieli pokonać...
Pierwsza miażdżąca kwarta i... po meczu. Koszykarze Arki Gdynia przegrali już dwa mecze w europejskich pucharach,...

Odwiedza nas

Odwiedza nas 183 gości oraz 0 użytkowników.

Najczęściej czytane